Nie pozwólmy poezji odlecieć. Nie tylko o poezji Julii Hartwig.

UWAGA! 24 grudnia (Wigilia) biblioteka czynna w godz. 7:00-12:00. 31 grudnia (Sylwester) biblioteka czynna w godz. 7:00-15:00. Zapraszamy!

Nie pozwólmy poezji odlecieć. Nie tylko o poezji Julii Hartwig.
piątek, 12-10-2018, 12:52

4 października 2018 r. w Miejsko-Powiatowej Bibliotece Publicznej odbyło się spotkanie Towarzystwa Oświatowego Ziemi Dzierżoniowskiej. Wykład pt. „Nie pozwólmy poezji ulecieć. Nie tylko o poezji Julii Hartwig” przedstawiła Jolanta Maniecka. Mówiła o polskich poetkach, twórczyniach współczesnych. W świecie konkretu, w którym żyjemy, poezja jest czymś delikatnym, nieuchwytnym, ale tak samo ważnym jak rzeczy realne. Jest stanem ducha, uczuciem, refleksją, czy odkrywaniem nowej rzeczywistości – powiedzmy… językowej.

Przesłaniem artystycznym Zuzanny Ginczanki była „heroiczna radość” z samego istnienia, choćby nawet naznaczonego egzystencjalnym niepokojem czy obcością. W poezji Anny Świrszczyńskiej kobieta rodzi nie tylko dzieci, ale i świat. Występuje w wielu różnych rolach. Jest matką, córką, kochającą, pożądającą, opłakującą zmarłych… Trzydzieści lat zabrało jej stworzenie nowego języka do wyrażania przeżyć powstania warszawskiego. W swoich wierszach zawarła całą prawdę tamtych dni: patos, paradoks, rozpacz i brud. Anna Kamieńska jest w swoich utworach niezwykle refleksyjna. Znaleźć w nich można wyraz głębokiej miłości do przedwcześnie zmarłego męża, ale i rozważania o tajemnicy życia, bo przecież każde życie nosi w sobie śmierć. Śmierć jest również spotkaniem tego, który jest Ostateczny. Strach przed śmiercią jest więc lękiem przed utratą tego obrazu Boga, jaki sobie stworzyliśmy, lęk przed Bogiem prawdziwym. Krystyna Miłobędzka koncentruje się na niewielkich wycinkach rzeczywistości językowej. Z obszaru wiersza tworzy doświadczalny układ zamknięty, w którym bada zachowania interesujących ją wyrazów i wyrażeń w różnych, wielokrotnie modyfikowanych i zestawianych ze sobą wariantach. I okazuje się, że w poezji nie powiedziano jeszcze ostatniego słowa i stale można tworzyć coś nowego i ważnego. Wiersze Julii Hartwig czyta się, jak autobiograficzną opowieść o kobiecie, która wywodzi się z inteligencji, ma za sobą doświadczenia lat wojny, dużo podróżuje, ma wiedzę na temat sztuki, zna języki obce. Jest zadomowiona w trzech miastach: Warszawie, Paryżu i Nowym Jorku. Jest też poetką szukającą określenia. I czytelników, których to zadanie nie przestraszy.

Czytanie poezji to wyrażanie nienazwanego, to próba samookreślenia, ale również próba znalezienia czegoś, co łączy z innymi ludźmi. Jesteśmy bowiem i inni, i tacy sami.

JM